środa, 6 lipca 2016

Zostać fanboyem GoPro, czy iść w stronę rozsądku?

Od jakiegoś czasu rozważam kupno kamery sportowej. Od zawsze zajebiście podobał mi się efekt, jaki dają te kamery, Na jednym ujęciu widać wszystko + oczywiście efekt rybiego oka (dla mnie idealnie). Od zawsze synonimem kamer sportowych była firma GoPro, jednak w tym momencie, jest z tym trochę inaczej. Po wpadce GoPro z modelem Hero Session , wielu użytkowników w tą firmę zwątpiło. Nie dziwię się. Za kamerę wielkości Polaroida Cube cena w dniu premiery była ogromna. Później firma przyznała się do porażki, no i ceny Session poleciały w dół (taki niby ukłon w stronę klienta - czy cuś). Ogólnie ceny kamer od firmy GoPro były dla mnie zagadką. Nie stać by mnie było nawet na używkę z drugiej ręki (swoją drogą skurwisyny trzymają cenę). Jednak ja zacząłem rozmyślać, nad zakupem GoPro Hero 2014. Entry level. To takie GoPro Hero 2, w nowej obudowie z niższą ceną. A czemu z tą firmą teraz jest trochę inaczej? Teraz z GoPro, a innymi kamerami, jest jak z użytkownikami nadgryzionego jabłka, a użytkownikami Androida. Są tacy, którzy mają Iphone'a, bo uważają, że jest lepszy, lub po prostu bardziej im pasuje, a są i tacy, którzy będą zawsze wszystkich w około przekonywać, że ich telefon/laptop/tablet jest lepszy i ch*j. No może i jest lepszy, ale nie trzeba o tym każdego wokoło przekonywać. Podejrzewam, że znajdą się i  tacy, którzy będą przekonywać, że obraz z SJ4000 jest lepszy od GP Hero 4 Black, co oczywiście prawdą nie jest (abstrahując oczywiście od ceny). Entry Level od GoPro nie ma w sobie wiele. Ot wbudowany akumulator, brak ekranu, brak wi-fi i co najdziwniejsze, nawet brak gniazda micro USB, co dla mnie już jest lekką przesadą. Rozumiem, że to miał być prosty model, bez udziwnień, typu "włącz i nagrywaj", no ale w czasach, gdy do smartfonów wchodzi już nowy standart Micro USB typu C, mini USB w kamerze to trochę obciach. No i niewygoda oczywiście. Wbudowany akumulator pozwala na około 2,5h filmowania w 1080p. Nieźle. Ale co jak akumulator padnie? Hmm...

Tutaj przerwę rozmyślania nad EL od GoPro, a zacznę rozmyślenia nad innym , ciekawszym wynalazkiem:

Xiaomi Yi. Chińska odpowiedź na GoPro. Ceny zaczynają się od 350zł, a u polskiego dystrybutora można ją zanabyć za około 450zł. Jak to tak? Chiński i jeszcze tyle piniendzy kosztuje? No tak, bo tyle piniendzy podobnież jest wart. Kamera nie wyposażona w ekran ALE wyposarzona w łączność wi-fi, wymienny akumulator, który pozwala na nagranie około godziny materiału, oraz nagrywanie 1080p w 60fps i 720p w 120fps. Wszystko ładnie, kolorowo. Jednak okazuje się, że nie aż tak kolorowo. Co dostajemy od producenta w pudełku? Kamerę, kabel i akumulator. Żadnej wodoodpornej obudowy, żadnych akcesoriów, do których chińscy bracia zdążyli nas przyzwyczaić. Niestety, coś za coś...Obudowa wodoodporna na allegro to koszt około 40zł, dodatkowy akumulator z ładowarką jakieś 60, więc za jakieś 500zł, mamy full wypas kamerę o świetnych parametrach. Procesor Ambrella, 155* pole widzenia, które można zredukować do 90*, wprost ideał.

UWAGA NARZEKANIE ON:
Jak przystało na chińskie produkcje, nie mogło obejść się bez "braków".Z22L, Z23L, oraz te same, tyle że bez "elki". Te bez literki "L" w modelu, posiadają filtr IR, który ponoć mocno pomaga przy nagrywaniu pod słońce. Te zaś z kolei z literką "L" tych filtrów niejednokrotnie nie posiadają. Posiadacze "elek" twierdzą, że nie przeszkadza to mocno , ale mimo wszystko, lepiej mieć filtr ir, niż nie mieć.

Następnym problemem jest ostrość. Chińscy bracia, chcący wykonać jak najwięcej sztuk kamery, nie mają zapewne niejednokrotnie czasu na żmudne ustawianie ostrości, przez co, użytkownicy dostają kamerę, w której ostre jest wszystko co jest bliżej niż 2m, co w kamerze tego typu pożądane nie jest. Na szczęście z tym można poradzić sobie bardzo łatwo, zdejmując przednią klapkę, podłączając kamerę do TV i ręcznie ustawiając ostrość.

Dochodzą też problemy z dźwiękiem, który jest albo stłumiony, albo zakłócany przez moduł wi-fi. Z tym też można sobie w domowych warunkach poradzić.

NARZEKANIE OFF.
Kupując kamerę o takich parametrach użytkownik musi liczyć się z możliwymi "bugami". Wyżej dupy nie podskoczysz. Z opinii użytkowników jednak wynika że warto. Bardzo warto podobno. Xiaomi na rynku zyskuje coraz większą popularność, czemu się nie dziwię, skoro użytkownik dostaje produkt, który ma bardzo dobry stosunek ceny do jakości.

Najwyraźniej nie będzie mi dane zostać fanboyem GoPro...Pisząc to, właśnie w tym momencie chyba się zdecydowałem...kto zgadnie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz