piątek, 8 lipca 2016

Punkt honoru - nauczyć się nagrywać i montować

Ostatnio zacząłem się zastanawiać nad moją karierą "filmowca". Dlaczego to robię? Robię to, bo zawsze chciałem nagrywać filmy. Wcześniej bawiłem się w robienie zdjęć, ale to dla mnie średnio zajmujące. W fotografii chodzi o to, żeby albo dobrze wyczuć moment w którym migawka opada, albo żeby dobrze wyczuć kadr (albo i jedno i drugie, z tym że na wybranie dobrego kadru zwykle jest więcej czasu). To bardzo trudne wbrew pozorom. Można kupić sobie "luszczankę" i cykać wszystko na trybie auto, no ale wiadomo, że to nie w tym rzecz. Temat przewijał się w internecie już wiele razy, że posiadanie lustrzanki, nie czyni z Ciebie fotografa. Ja lustrzanki nie miałem, a i "fotografem" byłem średnim. A to przecież nie sprzęt ma znaczenie. Podobnie jak teraz jestem miernym "filmowcem", z tym, że to daje mi to, czego nie dawało mi robienie zdjęć. Daje mi swego rodzaju satysfakcję. Lubię to, i za punkt honoru - można powiedzieć - obrałem sobie, żeby nauczyć się to robić dobrze.

Grunt, to umieć wykorzystać w 100% sprzęt jaki się posiada. Dotarłem właśnie chyba do tego momentu (przynajmniej jeśli chodzi o nagrywanie).

Ogólnie mój sprzęt składa się w tym momencie z kamery Toshiba Camileo H20 (od której wszystko się zaczęło, może kiedyś doczeka się osobnego tematu). Kamera posiada małe usprawnienie, mianowicie przyklejony pierścień redukcyjny, do którego przykręcony jest konwerter 0,6x, małego softboxa (40x40cm, żarówka 255W), statywu Treq, TRI-12 (tani, ale wystarczający. rzadko używam statywu), monopoda ISY (tego sprzętu używam już częściej. Dużo mobilniejszy od zwykłego statywu), oraz steadicama Genesis SKW02. Ten ostatni jest przerobiony na wszelkie sposoby, ponieważ oryginalnie był praktycznie bezużyteczny. Nie wiem kto go projektował, ale w tym momencie są tylko 2 części, które zostały z oryginalnego steadicama ("stelaż", oraz uchwyt). No i jeszcze Mikrofon Samson C01U Pro. W zamyśle miał służyć do nagrywania przed kamerą.

Do montażu używam głównie dwóch programów: Movie Makera, na którym zacząłem zabawę, oraz Hitfilm 4 Express. Coraz częściej zauważam, jak bardzo ten pierwszy jest ograniczony. Da się na nim zacząć, ale jeśli chodzi o cokolwiek więcej to marne szanse. Hitfilm z kolei, jest darmowym programem. Stworzony jest bodajże przez jakiegoś Youtubera. Ma ogromne możliwości. Nie udało mi się go rozgryźć nawet w połowie. Da się go nauczyć z tutoriali, ale szczerze mówiąc, jeśli ktoś chciałby zacząć zabawę z montażem filmów, to zaczynając od zera może się bardzo szybko zniechęcić. Aczkolwiek chyba właśnie o to pokonywanie trudności i radzenie sobie z problemami chodzi. Tutaj możemy w miarę płynnie przejść do następnego tematu: sprzętu do montażu. Nie dysponuję mocnym sprzętem. Montuję wszystko na Lenovo G50-30 z procesorem I3 4030U 1,9GHz. Nie jest demonem szybkości i próba montażu, zwłaszcza bardziej skomplikowanych sekwencji, wręcz wymaga wyłączenia wszystkich aplikacji. Ale wszystko się da, tylko chcieć trzeba.

Wiem, przynudzam trochę. Ale chodzi mi o to, że sam widzę u siebie jakiś progress. Od czasu, gdy zacząłem nagrywać pierwsze materiały, zmieniło się naprawdę dużo. Zmieniło się przede wszystkim to, że zaczynałem po drugiej stronie kamery.

W te wakacje czeka mnie jedno większe wyzwanie. Takie osobiste: wyjazd na urlop, z którego chciałbym też zrealizować ładną sekwencję. Czekam teraz na Xiaomi Yi, którą dziś zamówiłem. Zamysł jest taki, że podczas wyjazdu to właśnie ona będzie głównym sprzętem do nagrywania. Największy plus tej kamery jest taki, że działa ona po podpięciu do powerbanka. No i obudowa wodoodporna. Tam gdzie jadę - to właśnie przyda się na pewno. Czekajcie na recenzję - bo pojawi się na pewno.

Do zobaczenia!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz